No więc tak

Jako, że mamy organizacje mafijną chcieli byśmy taki budyneczek w Urrt na własność

Nazwa: 69 pokus.
Lokalizacja: Południowe Urrthorror.
Opis:
Miasta, jak to miasta, każde kryje swe tajemnice, każde mniej więcej działa na tych samych zasadach i w każdym jest mniej więcej to samo. I w Urr znajdował się, jak w każdym przyzwoitym mieście zamtuz, a jakże. Oczywiście oficjalnie nie istniał, nieoficjalnie władza przymykała oko, panowie oficjalnie negowali to miejsce przed współmałżonkami, nieoficjalnie mieli swe pupilki w tym przybytku, a byli na bieżąco z nowymi jego „atrakcjami”. W dzielnicy kulturalno-artystycznej, nieopodal takich miejsc, jak teatr, kabarety, kawiarnie, zajazdy, znajdowała się kamienica słusznej wielkości, prosta, a jednocześnie z dozą elegancji, ogrodzona dość wysokim murem, z podjazdem dla powozów i z dużym ogrodem, jak na miejskie warunki, na tyłach. W dzień kamienica zdawała się martwa, a ruch zaczynał się wtedy, kiedy ożywała cała dzielnica – wieczorem. Jedni szli do kabaretu, inni skręcali właśnie tu. Panowie z kapturami na głowach, w powozach o szczelnie zasłoniętych kotarach okien – jedna wielka, wspólna zmowa milczenia i tajemnica. Ach, jak ciężko odgrywać poprawnego, czyż nie? Oczywiście byli i tacy, którzy nie krępowali się, a nie kryli tego, że idą się zabawić z kurtyzaną, a nie na obiadek do ciotuchny, ale to jednak zdecydowana mniejszość była. Biała fasada kamienicy, biały wysoki mur, czerwona dachówka i kwiecie przy podjeździe – to było tak zwyczajne, jak u cioci Zenobi, czyż nie?
Za to co innego, gdy przekroczyło się prób przybytku. Na wstępie wchodzący spotykał kotarę zamkniętą za wejściem w półkole, a jeno dźwięki muzyki, śmiechów stłumionych i zabawy dobiegały do niego, jako i zapachy alkoholu, ziela fajkowego i przesytu pachnideł damskich. Po chwili znajdował rozcięcie miedzy ciężkim, burgundowym flauszem i wkraczał w świat uciech... choć... Toż to była zda się zwykła recepcja hotelowa. Za nią dama nadgryziona wiekiem, ale wciąż ze śladami urody i nienagannym strojem dobrze sytuowanej mieszczanki, która uprzejmie wita i w sposób, jak najbardziej naturalny po kilku zdaniach poznaje najgłębsze pragnienia klienta, jakich by dewiacji nie zapragnął. Jakby czytała z niego, jak z otwartej księgi. Posyła po odpowiednią damę, a kieruje gościa do saloniku obok. Dama do towarzystwa ujmuje go pod ramię, a wygląda, jak odbicie pragnień klienta i prowadzi go w świat jej dnia codziennego. Pokazuje po kolei pokoje na parterze: bar, jadalnię, salon do gier w karty i ruletkę, salę „balową”, gdzie klienci mogą tak zatańczyć ze swymi „wybrankami”, jak i je w tańcu podziwiać, łaźnię wspólną. Nie jeden spędzał noc całą na dole, a potem kolejną i kolejną nieomal nie odwiedzając wyższych dwu pięter. Większość bawiła się, tak, jakby mogła się bawić i poza kamienicą, ale niektórzy i tu nie szczędzili sobie uciech cielesnych po kątach, kanapach, czy gdzie bądź, choć były to przypadki rzadkie i zda się maiły swe granice nie narzucone, a jednak. Całe piętro urządzone było w ciemnym brązie drewna lakierowanego z dodatkiem materiałów i farb ciemnych czerwieni, fioletów, złota, czasem przetykanych lazurem, jakby dla złamania tej ciężkiej, erotycznej atmosfery. Po środku, za recepcją znajdowały się schody do pokoi. Te były wszelakie, mniejsze, większe, jedne wręcz rozkoszne słodyczą do przesady, inne lochy przypominające, a wszystko było zależne tak od kiesy, jak i upodobań klienta. Na pewno najciekawsze i najelegantsze, jak również i najbardziej wyuzdane były te na drugim piętrze. Tam też znajdowały się dwa salony dla mniejszych przyjęć dla wybranych klientów, a o orgiach tam zdarzających się plotki słyszało się tygodniami. Spytanie, gdzie dziewczęta mieszkały? Na poddaszu dość miejsca dla niby było, zaś wszelkie izby gospodarcze, jak kuchnia znajdowały się w piwnicy.
Historia powstania:
Kiedy to w Urrthorror zaczęły dziać się różne załamania władzy niektórzy potrafili do wykorzystać. Co jak co, ale nawet Nacjanie lubili sobie czasem pochędożyć i tak to się właśnie zaczęło. Ród An-Fash, który to właśnie rozpoczynał z cienia węsząc w tym wszystkim interes zafundował miastu ów przybytek. Początki jak zawsze były ciężkie, w końcu z Nacjaninami ciężko się było dogadać, bo to naród niezbyt skoro do rozmów. To jednak udało się, doszło do porozumienia, z początku Nacjanie mieli ulgi na owe "usługi", i każdy był zadowolony. An-Fash`ów nie obchodziło zbytnio to kto rządzi twierdzą, dla nich liczyła się tylko pełna kiesa i zapełniony skarbiec rodowy. Obecnie zamtuz stoi do dziś i prosperuję tam dosyć dobrze, bo przecież każdy lubi sobie czasem... Pochędożyć.
Mieszkańcy npc:
Matrona - Rozalia. Nieco podstarzała, ale za to cycata kobitka o długich kruczoczarnych włosach, a jednak mimo wszystko trzymająca dobrze fason. Zawsze wie jak dobrze można ocenić klienta i jakie są jego najskrytsze pragnienia...
Kurtyzany: //Tutaj ciężko mi określić:P No ale wiadomo o co chodzi. Myślimy by zatrudnić elfki graczy na pełen etat(Czy to niewolnicy, czy co innego...)

//
Grafiki na razie nie będzie, jak znajdę ładną to wkleję

Pole na mapie 68.
Wpis do majątku fabularnego:
Ekskluzywny zamtuz o specyficznej nazwie 69 pokus. Znajduję się w południowym Urrthorror. Dwupiętrowa z pozoru zwykła kamienica, jednak osoby przekraczające jej wnętrze... Szybko zmieniają o niej zdanie.
btw mam nadzieję, że dobrym dziale to złożyłem i ogólnie dobrze napisane?