|
Dopsz... zatem, od razu proszę o bezlitosne wytknięcie mi błędów, i powiedzenie, co mam poprawić. Podanie pisane spontanicznie, poza tym ktoś inny zawsze lepiej zwróci uwagę na błędy.
Wygląd:
Dom, jak dom. Elfka postanowiła go postawić w pobliżu miasta, w którym do tej pory mieszkała - Marlui. Stał zatem kawałek od głównej drogi, z której jednak można było go dostrzec jeśli miało się naprawdę dobry wzrok. Prowadziła doń wąska, wyłożona kamieniami ścieżka, która kończyła się przy samej żelaznej, najeżonej u góry kolcami bramie, stanowiącej jedyną przerwę w wysokim na trzy metry, kamiennym murze, koloru szarego. Może warto słów kilka więcej powiedzieć na temat ogrodzenia, bo też i wielkie ma ono dla właścicielki znaczenie. Po zewnętrznej stronie muru wykopano i skutecznie zamaskowano głębokie doły, sam mur najeżony jest niewielkimi, nasączonymi trucizną, powodującą natychmiastowy paraliż i bolesną śmierć w przeciągu pięciu godzin igłami. Brama - masywna, wewnątrz drewniana, na zewnątrz żelazna, pokryta tylko niewielkimi płaskorzeźbami. Śmiałek, który zdecyduje się iść dalej znajdzie się w dość sporym ogrodzie, w którym rosną różnego rodzaju drzewa, krzewy, jest nawet niewielkie oczko wodne i kilka malowniczo wyglądających głazów. Pomiędzy tymi wszystkimi ozdobami wije się niezbyt szeroka dróżka wysypana jasnym piaskiem, wiedzie wprost do drzwi sporego, czarnego,dwupiętrowego domu. Same drzwi to nic specjalnego - dębowe, z klamką w kolorze zaśniedziałego srebra i wizjerem. Dopiero później... Długi korytarz, wyłożony ciemnym dębem, skrzypiącym cicho przy każdym kroku, ściany były czarne, pod sufitem widać było tylko ozdobny, biały ornament. Od korytarza odchodziły drzwi po jednej i drugiej stronie, na końcu, po prawej były schody. Po lewej kolejno były: doskonale wyposażona kuchnia, mająca połączenie z kolejnym pomieszczeniem - salonem, w którym to stało kilka foteli, kanapa, kilka regałów z książkami, oraz stół, a całość mile ogrzewał ładnie wkomponowany w ścianę kominek. Było też spore okno, jednak szyby i rama posmarowane były dość silną trucizną, działającą przez dotyk Dalej była ogromna biblioteka, wypełniona niezliczonymi, stojącymi na półkach książkami, mapami, oraz albumami, na ścianach wisiały obrazy, pod jedną z nich stała rzeźba przedstawiająca elfiego chłopca wpatrzonego w trzymanego w dłoni konika polnego. Następnie były dwa pokoje gościnne, wyposażone standardowo: łóżko, stół, lustro, szafa... To, co zwykle stawia się w pokojach gościnnych. Po stronie prawej były trzy pokoje gościnne, później toaleta, łazienka i schody na piętro, na którym to układ pomieszczeń był podobny - korytarz i odchodzące od niego pokoje. Po lewej łazienka, toaleta i pracownia, w której to elfka dbała o uzbrojenie, czy też przyrządzała trucizny, które wykorzystywała do pracy. Po prawej gabinet z ogromnym, mahoniowym biurkiem i sypialnia, urządzona w kolorach czarnym i czerwonym. Warto też nadmienić, że w jednej ze ścian sypialni utworzono tajne przejście, prowadzące do salonu (z powrotem też to działa), a także połączone z gabinetem i pokojami gościnnymi, da się nim też wyjść na zewnątrz.
Historia:
Carsina - najbardziej podejrzana znawczyni sztuki w całej krainie, dumna członkini rodu Corso nigdy nie była osobą zbyt przywiązującą się do czegokolwiek, a już zwłaszcza do miejsc. Mieszkała to tu, to tam, wynajmując różnego rodzaju domy, czasem same pokoje w jakichś kamienicach. Ale wreszcie znudził jej się ten styl życia, to przenoszenie z miejsca na miejsce, wieczne remonty.... Nie zapewniało jej to luksusu, który tak kochała, jednak zapewniało bezpieczeństwo własnego życia, które, co chyba zrozumiałe kochała jeszcze bardziej. Tak więc cierpiała sobie w ten sposób przez pewien czas, aż wreszcie doszła do wniosku, że można pogodzić jedno i drugie, jeśli zachowa się pewna ostrożność. Przeważyła - co ciekawe- troska o psa, którego z pewnością męczyły ciągłe przeprowadzki, mógł się od tego rozchorować... No tak, Carsina normalna nigdy nie była, jak widać z resztą, ale zawsze znacznie bardziej wolała zwierzęta od istot tak zwanych "myślących". Także zaczęło się. Znalazła sobie odpowiednie miejsce, zatrudniła najpierw architektów, później odpowiednio wykwalifikowanych robotników, z tym że tych ostatnich dość często musiała zmieniać, nie wszyscy wytrzymywali tę presję, jaką na nich wywierała, chcąc mieć dom już, teraz, zaraz. I faktycznie, może nie zawsze była uprzejma, ale za to bardzo skuteczna, dom budował się w bardzo szybkim tempie, a ona sama dopilnowała zniknięcia kilku robotników, którzy budowali tajne przejścia. Jak brzmiała jej dewiza życiowa "ostrożności nigdy za wiele", więc wolała by nikt nie wiedział o nich zbyt wiele. No i wreszcie: dom zbudowany, ogród wytyczony, teraz tylko nadać temu wszystkiemu odpowiednią formę. Tym Carsina zajęła się sama. Własnoręcznie umeblowała cały dom, zatrudniając ludzi tylko do noszenia ciężkich przedmiotów, sama posadziła odpowiednie rośliny tam, gdzie uważała, że najładniej będą wyglądać... Teraz czuła, że jej dom jest naprawdę jej, skoro poświęciła mu tyle pracy...
Dom, mieszczący się na polu 44 zamieszkiwany jest jedynie przez Carsinę i jej psa nazwa wzięła się właśnie od początkowych liter ich imion.
No i już ^^
____________________________________________________________________

Zabijam za rażącą nieznajomość mowy ojczystej -.-
Ostatnio edytowano N, 7 mar 2010, 16:52 przez Carsina, łącznie edytowano 1 raz
|